Na przełomie sierpnia i września studenci UTW Szamotuły wyruszyli na kolejną wycieczkę zagraniczną. Tym razem 28 osób udało się na północ Europy.
Nasza skandynawska przygoda rozpoczęła się od bardzo przyjemnego dnia w Szczecinie. To miasto, porównywane z Paryżem, położone na wyspach jak Wenecja i bardzo zielone, uznane zostało za najlepsze do życia w Polsce. Podążając za sympatycznym i bardzo dobrze przygotowanym panem przewodnikiem, spacerowaliśmy wzdłuż Wałów Chrobrego, zobaczyliśmy Filharmonię im. Mieczysława Karłowicza, Bramę Królewską, Most Długi, Rynek Sienny, Ratusz Staromiejski, Zamek Książąt Pomorskich… Tego dnia mieliśmy jeszcze trochę czasu, by pospacerować po plaży w Świnoujściu i zanurzyć nogi w Bałtyku. Natomiast wieczorem zaczął się nasz rejs promem Fineelines na trasie Świnoujście – Malmö. Dla niektórych była to pierwsza w życiu podróż promem, nic więc dziwnego, że towarzyszyły jej pewne obawy, które jednak szybko zostały rozwiane. Noc na promie okazała się przyjemna i komfortowa: jedzenie pyszne, 2-osobowe kabiny w pełni wystarczające, do tego nad ranem spektakularny widok od strony morza na most nad Sundem.
Drugiego dnia, po śniadaniu na promie i dopłynięciu do Malmö, spotkaliśmy się z naszą przewodniczką, panią Martą, która pochodzi ( tu miłe zaskoczenie) …z Obrzycka, by razem z nią rozpocząć naszą szwedzko-duńską przygodę. Najpierw udaliśmy się do Helsingborga – szwedzkiego miasta portowego z widokiem na Danię, które może pochwalić się neogotyckim Ratuszem i średniowieczną wieżą Kärnan. Ale tego dnia naszym głównym celem był Zamek Kronborg, znany jako Zamek Hamleta. To właśnie w jego murach Szekspir umieścił akcję swojego najsłynniejszego dzieła. Tak więc promem udaliśmy się do Helsingør w Danii, by zobaczyć ten wspaniały obiekt, jeden z najważniejszych zamków Europy. Przez 2 godziny mogliśmy go samodzielnie eksplorować. W pierwszej chwili wydawało nam się, że lepsze byłoby zwiedzanie z przewodnikiem, ale po samodzielnym odkrywaniu poszczególnych części zamku (sale z oryginalnym wyposażeniem, kuchnia, wieża, dziedziniec, mury obronne…) doszliśmy do wniosku, że opcja samodzielnego zwiedzania jest lepsza. Przespacerowaliśmy się jeszcze uliczkami Helsingør i promem wróciliśmy do Szwecji. Tym sposobem jednego dnia odwiedziliśmy dwa kraje.
Dzień trzeci naszej wycieczki to poznawanie niesamowicie pięknej Kopenhagi. Zobaczyliśmy Małą Syrenkę – symbol Kopenhagi. Fontanna bogini Gefion okazała się natomiast świetnym tłem do zdjęć. Obejrzeliśmy również Amalienborg – barokowy pałac, siedzibę duńskich monarchów, Pomnik Fryderyka V, Muzeum Designu, Bibliotekę Królewską, zwaną Czarnym Diamentem, dom H. Ch. Andersena i jego pomnik, Kościół Fryderyka, zwany Marmurowym, Plac Ratuszowy, Zamek Rosenborg i Katedrę – najważniejszy kościół w Danii, miejsce koronacji królów. Popłynęliśmy też w krótką podróż łodzią, by od strony wody podziwiać to wspaniałe miasto. Na Stortorget, głównym placu w centrum miasta, mieliśmy czas dla siebie na zakupy i kawę. Kopenhaga zaskoczyła nas przede wszystkim spektakularnie pięknymi budowlami i tym, że stare łączy się tu z nowym w sposób uporządkowany, przemyślany architektonicznie. Nic tu nie jest przypadkowe. Zachwycające miasto!
Kolejny dzień rozpoczęliśmy od zwiedzania Lund, jednego z najstarszych miast Szwecji. Resztę dnia spędziliśmy w Malmö. Zobaczyliśmy tu Malmöhus Slott – renesansowy zamek związany z akcją humanitarną Białych Autobusów ( prowadzoną przez Szwedów pod koniec II wojny światowej w celu ratowania więźniów obozów koncentracyjnych). Spacerując po Malmö, podziwialiśmy m. in. Lilla Torg (Mały Rynek), Design Center, Stortorget (Duży Rynek), historyczną Aptekę pod Lwem, Kościół św. Piotra, Västra Hamnen, czyli dawną dzielnicę portowo-przemysłową, dziś ekologiczną i nowoczesną. Obejrzeliśmy także najwyższy budynek w Skandynawii – Turning Torso, który liczy sobie 190 m wysokości.
Wieczorem wsiedliśmy na prom, a następnego ranka już zwiedzaliśmy Lubekę. To piękne niemieckie miasto nie pokazało się nam w pełnej krasie, a to za sprawą ulewnego deszczu, który istotnie utrudnił zwiedzanie. Ale słynnych marcepanowych słodkości udało się nam spróbować. Przy okazji w klimatycznej kafejce wysuszyliśmy przemoczone ubrania. Niestety, czas płynął nieubłaganie. Trzeba było wsiąść do naszego zielonego autobusu i wyruszyć w stronę Szamotuł.
Tę wycieczkę, zorganizowaną przez biuro podróży ,,Florczyk Travel”, można zaliczyć do bardzo udanych. Było dużo zwiedzania, ale i czas na tradycyjną szwedzką fikę, czyli przerwę na kawę i słone lub słodkie przekąski. Szczególnie zasmakowały nam kanelbullar, czyli cynamonowe bułeczki, idealne do kawy, a z potraw na słono – smørrebrød, czyli otwarta kanapka na żytnim chlebie z różnymi dodatkami, symbol duńskiej kuchni.
Nasi przewodnicy – dwóch panów i pani Marta – wykazali się wiedzą, zrozumieniem i niezbędną – ze względu na pogodę – elastycznością. Trzeba było bowiem zmieniać kolejność zwiedzania. Na szczęście wszyscy dostosowaliśmy się do skandynawskiego powiedzenia ,,Nie ma złej pogody, są tylko źle ubrani ludzie”. Dzięki temu humory dopisywały nam cały czas. Jeśli dodać do tego super kierowcę – pana Irka, bardzo dobre jedzenie, wygodne noclegi w hotelu sieci Good Morning Hotels i na promach, udane zakupy i – przede wszystkim – doborowe towarzystwo, to…czegóż chcieć więcej…
Skandynawskie klimaty ewidentnie przypadły nam do gustu, więc zgodnie uznaliśmy, że to przedsmak fiordów, o których wielu z nas marzy od dłuższego czasu. Może w przyszłym roku uda się to marzenie spełnić…
Ewa i Janusz Stanke
Wycieczka bardzo udana, zorganizowane przez biuro pana Florczyka. Świetny program, przewodniczka po Szwecji i Danii, pani Marta, bardzo kompetentna i miła. Szkoda, że pogoda uniemożliwiła nam zobaczenie Lubeki, ale może przy następnej okazji. Pozdrawiam wszystkich uczestników, dziękuję za miłe towarzystwo. Do zobaczenia na innych wycieczkach
Jadwiga Pilarczyk
Morska przygoda na promie, widok oddalającego się lądu, zapach morskiej bryzy i szum fal wyzwalają poczucie przygody i odcięcia od codzienności. Prom to pływające miasto. Sielski „zielony” klimat Szwecji – Scania wita łagodnie pofalowanym krajobrazem, dostarcza lekkiego dreszczyku historii, czas na lądzie wypełniony spacerami i widokami. Przejazd z Malmö do Kopenhagi mostem daje możliwość podziwiania widoków na cieśninę. Malmö słynie z dużej ilości zieleni, parków z biegającymi króliczkami oraz z bliskości morza, co sprzyja spacerom i relaksowi.
Kopenhaga zachwyca swą niezwykłą energią i atmosferą, w której przeplata się historia i nowoczesność. Bardzo duża kultura rowerowa i kolorowe kamienice, liczne kanały dające możliwość zwiedzania miasta łódką.
Było cudownie, chcielibyśmy jeszcze tam wrócić.
Ala i Heniu Szkolniakowie
Nawet jeśli pada deszcz, to kiedyś przestanie padać, czyli duński optymizm. Moje wrażenia z wycieczki studentów UTW w Szamotułach do Szwecji, Danii i Niemiec
Zgodnie z programem wycieczka zaczęła się od zwiedzania Szczecina, który już wcześniej planowałam zwiedzić, więc byłam z tego bardzo zadowolona. Miasto zachwyca nowoczesną architekturą najwyższych lotów, a szczególności wrażenie robi Filharmonia Szczecińska, która zdobyła wiele nagród. Starówka urzekła mnie kolorowymi kamieniczkami, pięknym ratuszem i pyszną kawą.
Przewodnik przybliżył historię Zamku Książąt Pomorskich, nadmienił, iż opodal urodziła się Caryca Katarzyna II Wielka. Następnie zwiedzaliśmy Wały Chrobrego. Ciekawe legendy wiążą się z Wieżą Panien lub Siedmiu Płaszczy. Szczecin skrywa jeszcze wiele ciekawych miejsc, np. trasy podziemne; myślę, że jeszcze tam wrócę.
Kolejnym przystankiem było Świnoujście, skąd z portu promem Finnlines popłynęliśmy do Szwecji. Był to mój pierwszy rejs. Byłam podekscytowana, ale też lekko zaniepokojona, gdyż nad Świnoujściem zgromadziły się czarne burzowe chmury. Na szczęście nie było burzy, podróż odbyła się bez przeszkód i rano byliśmy w Malmö. W porcie spotkaliśmy uroczą Panią Martę, przewodniczkę mieszkankę Malmö, która pochodzi z Polski, a ściślej z Obrzycka. Pani Marta przez trzy dni z entuzjazmem opowiadała o wszystkim: historii, zabytkach, podatkach, warunkach socjalnych, specjałach kuchni, finansach, legendach. Oczarowała mnie wiedzą, kompetencją i uśmiechem.
Wygodnym promem przez cieśnię Sund, którym mieszkańcy Szwecji codziennie płyną do pracy w Danii, udaliśmy się do Zamku Kronborg – Zamku Hamleta wpisanego na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Przeprawa zrobiła na mnie miłe wrażenie, woda nie jest żadną przeszkodą , a wręcz łączy ludzi, miasta i państwa. Również miasteczko urzeka kamieniczkami, kościołami, męskim odpowiednikiem Małej Syrenki, muralami, jak również nowoczesnym Muzeum Morskim, Centrum Kultury oraz Biblioteką. Miałam wrażenie przeniesienia się w czasie; spokój, malownicze otoczenie, stateczki oraz piękna pogoda –wszystko razem dawało poczucie wręcz bajkowej scenerii.
Kolejny dzień i kolejna przeprawa, tym razem autokarem przez Most nad Sundem, który łączy Malmö z Kopenhagą. Most jest imponujący, liczy ponad 7,8 km, dalej sztuczna wyspa i tunel. Zapewnia przeprawę drogową i kolejową. Kopenhaga mnie zauroczyła; cudowny, malowniczy port Nyhavn z kolorowymi kamieniczkami przeglądającymi się w wodach kanału. Rejs stateczkiem turystycznym był niezapomnianym przeżyciem. Mała Syrenka z brązu z 1913 r., nawiązująca do baśni Hansa Christiana Andersena, dom, a właściwie mieszkanie pisarza, zmiana warty przed zimową rezydencją duńskiej rodziny królewskiej – wszystko razem wpływa na niesamowitą urzekającą scenerię miasta. Codzienność Danii to mieszanka dizajnu, luzu oraz filozofii hygge, która preferuje przytulność, wygodę oraz poczucie szczęścia i mi również odpowiada. Dania posiada miano najszczęśliwszego kraju na świecie.
Malmö było następnym przystankiem na trasie wycieczki, stanowi centrum gospodarcze i kulturalne południowej Szwecji, jest miastem wielokulturowym i postindustrialnym. Duże wrażenie zrobił na mnie najwyższy budynek mieszkalny Turning Torso, liczący 190 m wysokości, 54 piętra. Swoją sylwetką przypomina skręcający się ludzki tors, który obraca się o 90 stopni od podstawy do szczytu. Z ciekawostek, o których się dowiedziałam, zaintrygowało mnie najdziwniejsze święto w Szwecji, które przypada w sierpniu i jest to Święto Kiszonego Śledzia, niestety, nie próbowałam, gdyż nie jestem amatorką śledzi. Natomiast potwierdzam: cieplutkie bułeczki z cynamonem i wanilią smakują wybornie.
Powrotna podróż promem ze Szwecji do Lubeki w Niemczech i dalej do Polski była ostatnim punktem programu wyprawy. Niestety, Lubeka przywitała nas ulewnym deszczem, mimo to jednak z miłym przewodnikiem, Panem Marcinem, udaliśmy się na zwiedzanie miasta. Lubeka jest malowniczym miastem pełnym zabytków, malowniczo położonym nad zatoką Lubecka przy ujściu rzeki Trave. Stare Miasto wpisane zostało na listę dziedzictwa kulturowego UNESCO. Największe wrażenie na mnie wywarł entuzjazm i optymizm naszego przewodnika, który na przekór pogodzie wiódł nas po uliczkach Lubeki, pokazując Bramę Holsztyńską, spichlerze solne, katedrę, ratusz, kościół Mariacki oraz siedzącego pod nim diabła. Został on oszukany przez budowniczych i z zemsty chciał zniszczyć kościół, gdyż nie okazał się karczmą, w budowie której ochoczo uczestniczył. Moje serce podbiła inna atrakcja Lubeki, a mianowicie marcepan, z którego produkcji słynie miasto. Nietypowe Muzeum Marcepana utworzono w fantastycznej kawiarni Cafe Niederegger, gdzie degustowałam przepyszne marcepanowe przysmaki, oraz sklep, który oferuje całe mnóstwo marcepanowych smakołyków. Cała wyprawa obfitowała w niezapomniane wrażenia, w tym również spełniła kilka moich marzeń. Ponadto podróż komfortowym autobusem z doświadczonym i sympatycznym Panem Irkiem, kierowcą oraz świetnym pilotem Panem Maciejem, który kontrolował wszystko, nawet pogodę – wszystko to stanowiło dodatkowy bonus. Dziękuję Organizatorom za tak ciekawą wyprawę, a całej Braci Studenckiej za życzliwość i miłą atmosferę.
Krystyna Dąbrowska
























