Złota jesień, muzyka i niezwykłe spotkanie z historią

17 października 2026 r., w prawdziwie złotej jesiennej scenerii, studenci Uniwersytetu Trzeciego Wieku w Szamotułach wyruszyli do Poznania na spotkanie z historią, architekturą i sztuką. Był to dzień pełen pięknych widoków, wzruszeń i opowieści, które na długo pozostaną w pamięci.

Naszą wyprawę rozpoczęliśmy od wizyty przy willi na ulicy Grudzieniec, uznawanej za jedną z najpiękniejszych realizacji secesyjnych w Poznaniu. Już ten pierwszy punkt pozwolił nam zachwycić się architekturą, w której kunszt detalu spotyka się z niezwykłą wyobraźnią twórców.

Najważniejszym wydarzeniem przedpołudnia była jednak wizyta w Willi wśród Róż – domu Feliksa Nowowiejskiego. Po jej wnętrzach oprowadziła nas pani Bogna, wnuczka kompozytora, która podzieliła się z nami nie tylko wiedzą, lecz także rodzinnymi wspomnieniami i anegdotami.

Spotkanie rozpoczęliśmy wyjątkowo uroczyście – od wspólnego odśpiewania „Roty” przy akompaniamencie pani Bogny. W historycznych wnętrzach, w miejscu, w którym kompozytor mieszkał i tworzył, pieśń zabrzmiała szczególnie przejmująco.

Feliks Nowowiejski (1877–1946), urodzony na Warmii, był kompozytorem, dyrygentem, organistą i pedagogiem. Muzyczne wykształcenie zdobywał między innymi w Świętej Lipce, Ratyzbonie i Berlinie, a jego talent szybko przyniósł mu uznanie. Tworzył dzieła orkiestrowe, opery, utwory organowe i chóralne. Międzynarodową sławę przyniosło mu oratorium „Quo vadis”, inspirowane powieścią Henryka Sienkiewicza. Do Poznania przybył na stałe w 1919 roku, stając się jedną z najważniejszych postaci życia muzycznego miasta. To właśnie z jego nazwiskiem związana jest melodia „Roty”, pieśni, która na trwałe zapisała się w polskiej tradycji patriotycznej.

Dzięki opowieściom pani Bogny poznaliśmy kompozytora nie tylko jako wielkiego artystę, lecz także jako człowieka, którego życie obfitowało w ciekawe wydarzenia i nieoczekiwane zwroty. Rodzinne anegdoty sprawiły, że historia nabrała osobistego wymiaru. Najzabawniejszą opowieścią było wspomnienie faktu, że żona artysty listków wieńców laurowych, które często ongiś otrzymywał w prezencie po koncercie, używała do gotowania potraw. Pozostał tylko jeden wieniec, wiszący na ścianie, ale on był metalowy, pozłacany.

Trochę nas zmartwiło, że to prywatne muzeum jest słabo wspierane przez Miasto Poznań, w zasadzie tylko przy wydarzeniach okolicznościowych, a budynek i sprzęty wewnątrz potrzebują sporych środków finansowych na naprawy, co – niestety – widać.

Na zakończenie spotkania usłyszeliśmy jeszcze miniaturę fortepianową skomponowaną przez Feliksa Nowowiejskiego, wykonaną przez jego wnuczkę. Był to piękny, kameralny finał wizyty – muzyczny ślad pozostawiony przez gospodarza tego niezwykłego domu.

Z muzycznego salonu przenieśliśmy się na spacer po Sołaczu – jednej z najbardziej malowniczych dzielnic Poznania. Złote liście, jesienne światło i eleganckie wille tworzyły scenerię, w której łatwo było zrozumieć, dlaczego to miejsce od ponad stu lat zachwyca mieszkańców i gości miasta.

Po dzielnicy oprowadziła nas dr Agnieszka Krygier-Łączkowska. Poznaliśmy historię powstania dzielnicy willowej, rozwijanej według koncepcji urbanistycznej Josepha Stübbena. Sołacz miał być miejscem, w którym wygoda mieszkania łączy się z bliskością przyrody, przestronnymi ogrodami i zielonymi ulicami. Do dziś można tu dostrzec dawną ideę harmonijnego współistnienia architektury i krajobrazu.

Spacer zaprowadził nas również do Parku Sołackiego, którego malownicze stawy, mostki i alejki szczególnie pięknie prezentowały się w jesiennej odsłonie. Park, zaprojektowany przez Hermanna Kube i urządzony w latach 1908-1911, od początku stanowił ważną część koncepcji dzielnicy. Przed laty był miejscem spacerów, koncertów, spotkań towarzyskich i przejażdżek łódkami. Dziś nadal zachwyca spokojem i krajobrazowym urokiem. Po spacerze przyszedł czas na kawę w restauracji Port Sołacz, mieszczącej się w historycznym budynku dawnej restauracji parkowej.

Odwiedziliśmy także kościół św. Jana Vianneya, a następnie przeszliśmy najstarszym kwartałem sołackiej kolonii willowej. Szczególne wrażenie zrobiły na nas wille przy ulicy Mazowieckiej – świadectwo dawnej elegancji dzielnicy i staranności, z jaką kształtowano jej zabudowę. Każdy dom miał własny charakter, a razem tworzyły harmonijną całość, której nie sposób pomylić z żadną inną częścią Poznania.

Druga część wycieczki przeniosła nas w zupełnie inny świat – świat wyobraźni, tajemnicy i niepokojącego piękna. Na wystawie „Beksiński w Poznaniu” spotkaliśmy się z twórczością Zdzisława Beksińskiego, artysty, którego obrazy fascynują niezwykłą wyobraźnią, bogactwem szczegółów i atmosferą na pograniczu snu oraz koszmaru. Kontrast między pogodną, złotą jesienią Sołacza a mrocznymi, pełnymi symboli wizjami malarza był dodatkowym doświadczeniem tego dnia.

Za nami wycieczka, która połączyła muzykę, historię, architekturę, przyrodę i sztukę współczesną. Był czas na zachwyt, refleksję, rozmowy i spotkanie z ludźmi, którzy potrafią dzielić się swoją pasją. A złota jesień sprawiła, że Poznań pokazał nam tego dnia swoje wyjątkowo piękne oblicze.

 

Udostępnij na facebooku