Skąd właściwie bierze początek Sama? Choć większość z nas zna tę rzekę przede wszystkim z Szamotuł, odpowiedź na to pytanie wcale nie jest oczywista. Aby ją odnaleźć, 26 kwietnia 2025 roku studenci Uniwersytetu Trzeciego Wieku w Szamotułach wyruszyli na pierwszą w tym roku Dorzeczną Wędrówkę.
Projekt prowadzi Ewa Leś – biolożka, ekspertka w dziedzinie ochrony rzek, założycielka Rzecznego Uniwersytetu oraz autorka Dorzecznych Wędrówek. Od wielu lat popularyzuje wiedzę o ekosystemach rzecznych, przekonując, że rzekę najlepiej poznaje się w terenie – obserwując krajobraz, roślinność, ukształtowanie doliny i ślady pozostawione przez naturę. W prowadzeniu wyprawy Ewę Leś wspierał Paweł Pawlaczyk – leśnik, przyrodnik, ekspert Klubu Przyrodników i członek Państwowej Rady Ochrony Przyrody, od wielu lat zajmujący się ochroną rzek i terenów podmokłych.
Pierwszym celem naszej wyprawy było odnalezienie źródeł Samy. Przez wiele lat uważano, że rzeka wypływa z Jeziora Lusowskiego w okolicach Lusówka. Dziś przyjmuje się, że jej początek znajduje się na podmokłych łąkach w Lusowie-Przylesiu, na południowy wschód od jeziora. To właśnie tam, spod rozłożystej wierzby, rozpoczyna swój bieg Sama – rzeka licząca 44,2 kilometra długości. Trudno uwierzyć, że niepozorny strumień, który można niemal przeskoczyć, staje się z czasem rzeką przepływającą przez Kaźmierz, Szamotuły i Obrzycko, by ostatecznie ujść do Warty.
Podczas wędrówki dowiedzieliśmy się, że Sama jest typową rzeką nizinną. Na większości swojego biegu płynie szeroką doliną porośniętą trzcinami i sitowiem. Dopiero kilka kilometrów przed ujściem jej charakter wyraźnie się zmienia – nurt przyspiesza, a rzeka przypomina miejscami górski potok.
Drugą część wyprawy spędziliśmy na ścieżce edukacyjnej „Dolina Samy”, wytyczonej w lesie pomiędzy Rumiankiem, Starem i Sierpówkiem, na granicy gmin Kaźmierz i Tarnowo Podgórne. Przeszliśmy czerwonym szlakiem o długości około czterech kilometrów. Trasa prowadzi przez niezwykle zróżnicowany krajobraz – lasy, podmokłe łąki i malowniczą dolinę Samy. Po drodze podziwialiśmy okazałe dęby, buki, jesiony i brzozy, wśród których znajdują się także pomniki przyrody. Dwukrotnie przekraczaliśmy rzekę drewnianymi mostkami, wsłuchując się w śpiew ptaków i ciesząc się spokojem budzącej się do życia wiosennej przyrody.
Ta wyprawa pokazała nam, że nawet dobrze znana rzeka potrafi zaskoczyć. Wystarczy spojrzeć na nią oczami przyrodnika, by odkryć fascynującą opowieść o krajobrazie, wodzie i wzajemnych zależnościach między człowiekiem a naturą.
























